Grindhouse
Grindhouse był wielkim wydarzeniem roku w filmowym świeciem. Quentin Tarantino wraz ze swoim kumplem Robertem Rodriguezem nakręcili dwa współgrające ze sobą filmy, które miały być ogólnym ukłonem w stronę staromodnych filmów, obecnie zapomnianych. Tarantino postanowił nagrać na taśmę film o pewnym mrocznym kaskaderze, który nie mając pracę znajduje uciechę w mordowaniu pięknych dziewczyn ciekawym sposobem - wykorzystując do tego swój twardy, niesamowicie szybki, kaskaderski wóz. Zabija czwórkę przyjaciółek, które wracają z mocno zakrapianej imprezy do domu, a on rozpędzony z niesamowitą szybkością zalicza z nimi czołówkę. Wszystkie giną. Kiedy sam wychodzi ze szpitala z niewielkimi obrażeniami, upatruje sobie kolejne ofiary. Tym razem jednak okazują się nimi nie zwykłe dziewczyny z sąsiedztwa, a twarde sztuki, które nie dają sobie w kaszę dmuchać. Jest wśród nich jego koleżanka po fachu - twarda kaskaderka Zoe. Tak zaczyna się pościg, w którym w pewnym momencie zostają odwrócone role, ścigany staje się ofiarą, a dziewczyny mają niezły ubaw. Świetna produkcja.