Cztery pokoje
Nietypowa konwencja to motor napędowy "Czterech pokoi". Chociaż nie do końca - bo zdarzały się takie koleżeńskie schadzki, gdzie zaprzyjaźnieni reżyserzy tworzyli po kawałku całą historię. Tutaj mamy do czynienia z poczwórnym dziełem, ale na uwagę zasługuje dwójka reżyserów. Jednym jest Robert Rodriguez, znany z takich filmowych hitów jak "Desperado" czy "Sin City". Jest to postać tak barwna i z tak barwną przeszłością, że nawet bez filmowego dorobku jest ciekawa. A i druga osoba, jego dobry kolega nie tylko po fachu, maczał palce w tym ambitnym projekcie. Jest nim Quentin Tarantino właśnie - i tutaj już wszystko jasne. Człowiek firma.. A historia opowiada o nocy sylwestrowej, jaką spędza Teodor na dyżurze w recepcji hotelu Mon Seionre, gdzie będzie zmuszony odwiedzić cztery pokoje z niecodziennymi gośćmi. W jednym znajdują się czarownice, które potrzebują pewnego składniku, by wskrzesić swoją matkę, w drugim zmuszony będzie odegrać psycho-seksualny spektakl z żoną upitego maniaka. Trzeci pokój okupują dzieciaki, którymi musi się zająć, a w czwartym pewien reżyser urządza przyjęcie. Będzie się działo, warto wpaść na taką filmową imprezę.