Wściekłe psy
"Wściekłe psy" są pierwszym, ale wcale nienajlepszym filmem Quentina Tarantino. W każdym razie nie mogło być inaczej - film ten zyskał od razu rzesze sympatyków, ale też i krytyków, którzy uparcie twierdzili, że zaprezentowano w nim nic więcej jak tylko bezmyślną siekankę z ketchupem w roli głównej. Coś jednak musiało w nim być, skoro doceniono ten obraz w Cannes. I faktycznie - ten pierwszy film Tarantino to obraz o lojalności i braterstwie, jakie panuje w gangsterskim środowisku. To opowieść o niespełnionym policjancie, który w końcu chce poczuć się prawdziwym gliną rodem z Los Angeles - nie kolejnym anonimowym wysyłaczem po kubek kawy. Tarantino świetnie zaprezentował tę historię, grając widzom na nosie, albowiem ominął główny jego wątek - sam napad, podczas którego doszło do rozsypania garniturowych przestępców, paczka się rozsypała, a my widzimy tylko próbę rekonstrukcji jej członków nieudanego napadu na bank oraz dedukcję kto jest policyjną wtyczką. Świetny film o gangsterach, na równi z "Ojcem Chrzestnym" i "Chłopcami z ferajny".